Poszliśmy dziś na lunch do Ancory (Dominikańska 3). Zamiast zamawiać z karty, poprosiliśmy o menu lunchowe, które zawiera z resztą dużo tańsze propozycje. Wprawdzie nie były to takie fajerwerki, jakich doświadczyć można przy zamawianiu z głównej karty, lecz zaprawdę - bardzo przyzwoity zestaw na stosunkowo długą przerwę obiadową w dniu powszednim. Na początek był rosół z ziołowym omletem miast makaronu, któremu to rosołowi przyznać mogę w mojej prywatnej skali zadowolenia smakowego 7 punktów na 10 możliwych. Nastąpiły po nim kurki w śmietanie, wycenione na 8. Całość uzyskała wsparcie moralne ze strony kieliszka Macon 2006 La Roche Vineuse, które było zacne (8,5). Efekt końcowy z dodatkową kawą był zadowalający i przyjemny, wart zapewne powtórzenia.
Za danie z menu lunchowego przyjdzie zapłacić od dziesięciu do dwudziestu paru złotych.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz