poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Farinella


W sobotę postanowiliśmy posilić się w przybytku żywienia zbiorowego pod tytułem Farinella. Nie jest nam to całkiem obcy lokal, ale nigdy nie jedliśmy tam „na poważnie”, więc podeszliśmy do tematu z wrodzonym sceptycyzmem. Nie było źle. Było nawet całkiem przyzwoicie. Sandacz w sosie koperkowym trochę rachityczny, suchawy ale do zjedzenia, przyjaźnie choć nieśmiało spoglądał zza cytryny (czekał, aż zrobi się stek dla drugiego biesiadnika, jak mniemam i to dlatego). Stek był za to całkiem wilgotny, usmażony jak należy, krwisty i stosownie popieprzony (nie był to jednak stek zbliżony rozmiarem do steku alla Fiorentina). Na deser wzięliśmy mus z gorzkiej czekolady w sosie wiśniowym. Ogromna porcja całkiem smacznego …raczej semifreddo niż musu z ubitą na miejscu śmietaną i syropem wiśniowym o stosownych walorach smakowych. Tak. Wszystko było w porządku. Nie było to doświadczenie z gatunku bliskich satori, ale poprawnie, dość domowo, przytulnie. Nie wzięliśmy całej butelki wina, ale do sandacza popijałam hiszpańskie Vina Heredad Blanco z Segura Viudas, cuveé z lokalnych hiszpańskich odmian. Delikatne, jasno słomkowy kolor, niezbyt ostry bukiet cytrusowo – ananasowy, na upały przyjemne.

piątek, 28 sierpnia 2009

Royal Tokaji Furmint 2007



Cóż za moc wina! Zdecydowanie nie jest to butelka dla miękkich zawodników! Kolor jasny, chłodny, słomkowy; bukiet nieśmiały początkowo, trochę świeżego drewna, później dojrzałe brzoskwinie. Sama niewinność. Aż do pierwszego łyka, kiedy okazuje się, że pod tymi pozorami kryje się mocarne 14,5%, dające wino zdecydowane w smaku, niemal taniczne, ale złagodzone miodowymi nutami.

Dobrze współgrało z pstrągiem i sałatką z rukoli, ale mam wrażenie, że jeszcze lepiej lepiej wypadłoby z kozim serem.
Całkiem przyzwoita relacja ceny do jakości, butelka kosztowała około 35 zł.